Zawsze, kiedy już czuję świeżo zagojone skrzydła, przypadki losowe (to dobre określenie) bardzo szybko mi je podcinają.
Tagi: samotność, kobieta, jesień
skomentuj (1)Nieproszona wróciłam, po skasowaniu kilku notek, które mi nie wpasowawszy się w gust drażniły nozdrza.
Tagi: życie, rekonesans
skomentuj (3)
Jestem małą dziewczynką. Lubię porządek i systematyczność. Czasami czuję się pokrzywdzona. Lubię puszczać bańki mydlane i zadowalać się jedynie tańcem i śpiewem. Kocham zwierzęta i pomagam ludziom. Jestem niewinna i nieświadoma. Śpię jak dziecko i czasami budzę się z płaczem. Lubię czystość i prostotę. Surowość krajobrazu. Moje dzieciństwo skończyło się szybko i nieprzyjemnie, ale nadal jestem małą dziewczynką.
Jestem kobietą. Lubię palić papierosy. Taką, która żyje w pośpiechu pośród porozrzucanych kartek, książek, w ciepłej od snu pościeli na brzegu swojego małego bałaganu. Pośrodku pulsującego życia. Jestem kobietą, która z pełną świadomością funduje sobie niepewną przyszłość. Taką, która wie co zrobić, żeby dostać od mężczyzny to, czego chce, to, czego potrzebuje jej ciało i ciemna dusza i wie też, że nie ma tu czasu na sentymenty, bo oni nigdy go dla niej nie mieli. Jestem kobietą w całym swym kunszcie i misterności. Lubię pić wódkę w towarzystwie i w samotności, zawsze do końca. Czasami zapatrzam się w dal, ale wciąż jestem kobietą.
Jestem jednocześnie małą dziewczynką i kobietą. I one obie są we mnie, gdy jedna się budzi, druga zasypia. Jedna żyje w dzień, druga w nocy. W pewien sposób nienawidzę ich obu. I obie je uwielbiam. Ale wiem, że przyjdzie dzień, że trzeba będzie zrezygnować z jednej, żeby druga mogła rozwinąć skrzydła.
Tagi: kobieta
skomentuj (2)
To dziwne, dostać impuls, jak na ćwiczeniach teatralnych, na których ruch twojego ciała jest zależny od ruchu partnerów i nagle powstać z martwych i ożyć i iść w miasto rozpromienieniem. Pogodnie w niepogodę.
Tak na marginesie, zawsze chciałam się ubrać tak, jak dziś, trochę dziwacznie, trochę eklektycznie z nutką Wschodu (turban) i cygańskiej swobody, ale zawsze jakoś tak było mi głupio i myślałam sobie: nie, będę się czuła dziwnie. Ale czuję się w istocie jak cyganka, to chyba te tatarskie korzenie od strony matki dają o sobie znać z coraz większą zaciętością.
Tagi: pogoda
skomentuj (1)
Sny nie dają ukojenia. Budzę się co dwie, trzy godziny z kolejnego koszmaru, jaki funduje mi podświadomość, a którego nie pamiętam. Ale są niepokojące i czasami wstydliwe, czasami obrzydliwe. Żeby tak spać bez tych jaskrawych snów. Od zmierzchu do świtu. Nie myśleć.
Niepokój i apatia wróciły. Mama powiedziałaby, że w tej sytuacji potrzeba mi długiego fantasmagorycznego rżniątka. Nie sposób się z nią nie zgodzić.
Tagi: sny
skomentuj (3)
Zawsze w niespodziewanej chwili przypomina mi się ta piosenka, którą mama mi śpiewała gdy byłam mała:
Kochanie moje, kochanie,
dobranoc, już jesteś senna -
i widzę twój cień na ścianie
i noc jest taka wiosenna.
Jedyna moja na świecie,
jakże wysławię twe imię?
Ty jesteś mi wodą w lecie
i rękawicą w zimie.
Tyś szczęście moje wiosenne,
latowe, zimowe, jesienne.
Więc wyznaj mi na dobranoc,
Wyszeptaj przez usta senne:
Za cóż to taka zapłata,
Ten raj przy tobie tak błogi?
Ty jesteś mi światłem świata
I pieśnią mojej drogi.
Nareszcie chyba minął kryzys. Wczoraj szczytował. Leżałam bezwładnie na łóżku śpiąc, ignorując telefony i w ogóle cały świat zewnętrzny. Już nie mogłam patrzeć na dziewczyny uczące się do kolokwium, pomyślałam sobie, że przegrałam życie i nigdy już nie wstanę z łóżka. Na szczęście mały Kubuś Fatalista we mnie umarł po obejrzeniu paru spektakli i "Króla lwa". Takie katharsis przy śmierci Mustafy. Nareszcie jakaś odmiana. Wstałam pełna wigoru i w końcu w ćwierkaniu ptaków i jasnym kolorze powietrza poczułam wiosnę. Pomijając fakt, że czuję się teraz jak wyrośnięty grafoman, to jest dobrze i bierzemy się do pracy.
Wczoraj wspomniałam jakiś wiersz Brodskiego i chciałam go wkleić, ale moja przeglądarka mi nie pozwoliła, nie wiem czemu, więc przywołuję z myśli:
"Tym tylko byłem
Czego ty dotknęłaś dłonią
Nad czym w noc głuchą wronią
Pochylałaś się strzegąc
Tym tylko byłem
Co rozróżniałaś tam w dole
W licach zatartych
W czole rysy nawykła ciąć(...)"
Hm.. No to w myśl pieśni socjalistycznej (ale z nutką od siebie dodaną melancholii) - do roboty!